Jak zioła reagują na chemię?

Często szukając informacji o farbowaniu szeroko pojętą „henną” trafiamy na informacje, że po pierwsze barwienie henną jest trwałe, a po drugie że henny się nie rozjaśnia. Bardzo popularne jest twierdzenie, że zabawa z farbami chemicznymi po hennie to jest samo zło i za żadne skarby świata nie powinnyśmy tego próbować, bo skończymy z zielenią, plamami lub spalonymi włosami.

Czy jest jednak się czego bać?

To zależy. Pod nazwą henna na rynku występuje obecnie wiele mieszanek i nie wszystkie z nich są czyste i zawierają jedynie ziele lawsonia inermis. Sporo mieszanek ma dodatek indygo, czasami znajdujemy cassię, amlę lub inne rośliny, które producent postanowił tam z jakiegoś powodu wrzucić. Niektóre mieszanki mogą również zawierać dodatki chemiczne- mniej lub bardziej groźne.

Od czego trzymać się z dala?

W hennie zdecydowanie unikamy PPD która jest silnym alergenem. Radzę również trzymać się z dala od wszelkich wodorotlenków czy tlenków „…oxide”- są to często związki utleniające lub barwniki i chociaż nie muszą nam zrobić krzywdy… Zakładam jednak, że z jakiegoś powodu chcemy używać ziół do farbowania włosów- mamy uczulenie, wrażliwą skórę, delikatne włosy. Uważam więc, że lepiej się ich wystrzegać.

Przeróżne inne dodatki, skomplikowane chemiczne nazwy z cyferkami, barwniki z nazwami kolorów typu Blue- Yellow- najczęściej nie reagują właściwie z niczym i powinny być bezpieczne do rozjaśniania. Jeżeli natraficie w swojej hennie na jakiś związek, który jest na tej liście, to generalnie produkt jest w miarę bezpieczny do użycia, chociaż zalecam test uczuleniowy. Jeżeli traficie na swojej drodze na związek z tej listy, to proszę niezwłocznie produkt wyrzucić.

Zawsze czytajmy skład INCI proszków, ale też kosmetyków, które kupujemy. To, że coś jest dopuszczone do sprzedaży nie zawsze oznacza, że jest zupełnie nieszkodliwe- dodatki chemiczne należy używać ostrożnie, ich użycie, skoncentrowanie i warunki są ściśle określone. Jeżeli chcemy użyć specyfiku, który ma dodatki chemiczne, to najlepiej stosować się do poleceń producenta i samemu nie kombinować.

yes-2167843_1920.png

Co można rozjaśniać, a co nie?

Jeżeli chodzi o zioła, to bez obaw możemy rozjaśniać hennę (lawsonia inermis) i cassię (Senna italica) oraz wszelkie ziołowe dodatki mające na celu poprawienie kondycji włosa lub lekką zmianę tonu: amla, neem, eclipta alba, shikakai, rubia, kamala. Mają one niewiele barwnika, a jeżeli mają, to rozjaśnia się bardzo łatwo i naturalnie. Kłopotów przy rozjaśnianiu nie powinien sprawiać również katam, którym można osiągnąć czernie.

Uważamy natomiast na indygo! Z tym barwnikiem problemy są dwa. Po pierwsze rozjaśnianie powoduje wydobycie zielonego koloru, którego bardzo trudno jest się pozbyć. Po drugie, indygo bardzo szybko przechodzi w stan aktywny, a później w ostateczny i jest dość mało czasu, by odpowiednio się przywiązał. Więc jeżeli nie do końca odpowiednio przygotujemy naszą mieszankę albo niezbyt szczodrze nałożymy na włosy, to może powstać nagromadzenie się barwnika w jakimś miejscu- na przykład tam, gdzie włosy są zagięte i pasta się akumuluje, tam, gdzie najpierw ją nakładamy. W ten sposób na włosach mogą powstać plamy, które uwidaczniają się przy rozjaśnianiu.

Rozjaśnianie czystej henny lub henny z cassią

Jeżeli nasza henna jest świeża i chcemy ją nieco rozjaśnić, to nie musimy od razu sięgać po chemiczne środki. Warto najpierw porządnie naolejować włosy olejem wnikającym i owinąć je folią i zapewnić ciepło. Bardzo często pozwoli to rozjaśnić nieco kolor, jeżeli  przypadkiem wyszedł zbyt ciemny. Kolejnym dobrym sposobem jest nałożenie maski chelatującej, która ma właściwości rozjaśniające, szczególnie w stosunku do barwników zewnętrznych. Warto również sprawdzić działanie rzewienia oraz kwasu jabłkowego.

Jeżeli chcemy drastycznie rozjaśnić nasz kolor, spróbujmy najpierw kąpieli rozjaśniającej. Wybierajmy delikatne rozjaśniacze i nie szalejmy.

W przypadku chęci powrotu do blondów, warto jest przejść się do dobrego fryzjera. Dobrze jest z góry powiadomić taką osobę, że użyliśmy henny, jesteśmy pewni co do jej czystości. Całkiem możliwe, że taki proces nie skończy się na jednej wizycie i włosy będą bardziej oporne na zabiegi rozjaśniające. W zależności od ilości warstw możemy się spodziewać, że rozjaśnianie będzie długotrwałe (tak, by nie spalić włosów) lub nie będziemy w stanie dojść do platynowego blondu z powodu opornego barwnika.

Rozjaśnianie czystej cassi

Jest to w sumie najmniej ryzykowny zabieg, ponieważ cassia ma jasny, złoty barwnik. Nie ma żadnych obaw, by cokolwiek się stało przy rozjaśnianiu go.

Jeżeli przez długo czas używamy cassi, to może być tak, że na jednym posiedzeniu nie dojdziemy do platynowego blondu.

Mieszanki henny i cassi oraz ziół subtelnie zmieniających ton oraz odżywiających nie sprawiają problemów z rozjaśnianiem.

Rozjaśnianie indygo

No dobra, pytanie brzmi- ile indygo i w jakiej postaci. Jeżeli była to jednorazowo nałożona mieszanka typu blond, która ma indygo tyle co kot napłakał, to może być, że uda nam się rozjaśnić włos bez kłopotu.Warto jednak przeprowadzić test na pasemku lub kłębku włosów zebranych np. ze szczotki.

Jeżeli intensywnie kładliśmy indygo na włosy przez dłuższy czas, to jest gorzej. Możemy próbować najpierw wpłukać indygo mocnymi szamponami, colą, olejami- jednak jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że nam się uda. Jeżeli chcemy osiągnąć brąz, to rozjaśnienie indygo i położenie na nim henny może pozwolić nam uzyskać taki efekt.

Położenie ciemniejszej farby na indygo raczej nie da efektu wzmocnienia zieleni, ale polecałabym cieplejsze tony na części, gdzie znajduje się glonowa część.

Jeżeli natomiast ktoś chciałby zrobić zieleń z indygo, to nie polecam z jednego ważnego względu- plamy. Trudno jest przewidzieć, czy na pewno i na 100% damy radę położyć barwnik równomiernie i czy gdzieś po drodze nie nastąpi jego akumulacja. To po prostu nie jest dobry pomysł…

Jeżeli chcemy bawić się z indygo, to trzeba pamiętać, że wiążemy się z nim aż do ścięcia. Decyzję o położeniu na włosy brązu lub czerni z indygo trzeba sobie dobrze przemyśleć.

hair-577540_1920.jpg

Rozjaśnianie… czegoś

Pamiętajmy o tym, by ZAWSZE patrzeć na składy i ZAWSZE zwracać uwagę na to, co jest w naszym proszku. Jeżeli farbujemy na rudo i chcemy przyciemnienia, to szukajmy na to innych sposobów, niż indygo, bo bez sensu zawierać pakt z tym ziołem, jeżeli da się inaczej.

Szczególną uwagę zwracajmy na skomplikowane nazwy związków chemicznych z cyferkami we wzorze. Ewentualnie na wszystkie związki typowo chemiczne, jeżeli już mamy coś takiego i chcemy położyć na głowę. Najczęściej związki takie bardzo prosto się sprawdza i po krótkiej charakterystyce możemy dojść do wniosku, czy to brzmi jak coś groźnego, czy nie.

Generalnie niegroźne są barwniki z nazwami zawierającymi podstawowe kolory typu Blue-, Yellow-, Red-. Na końcu mają też specyficzne oznaczenia. Najczęściej są to barwniki permanentne i pół-permanentne dopuszczone do użycia w farbach pół-trwałych, które nie wchodzą w reakcje z rozjaśniaczem, znaczy się nie robią dziwnych rzeczy. Możemy je też spróbować ściągać dekoloryzatorem, jeżeli podejrzewamy, że są w naszym włosie i nam przeszkadzają.

Nie zamierzam w tym momencie przedstawiać pełnej listy z rozwinięciem na temat każdego związku, na który możecie się natknąć. Zostawię jednak link do strony Europejskiego Komitetu Naukowego powołanego do dbania o bezpieczeństwo konsumenckie. Jeżeli macie wątpliwość co do szkodliwości związku, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że związek tej tutaj jest z pełnym rozwinięciem dotyczącym tego, jakim jest alergenem, irytantem, jak i w jakich proporcjach można go używać i gdzie. Jest to jedno z lepszych źródeł do czerpania takich informacji.

Jeżeli nie jesteśmy nadal pewni, czy powinniśmy działać chemicznie na nasze włosy i nie chcemy ryzykować, zróbmy test na włosach zebranych ze szczotki. Jest to bardzo dobry test właściwie na wszystko, zarówno w kwestii rozjaśniania jak i farbowania ziółkami. Da nam pewność, że osiągniemy to, co chcemy i w międzyczasie nie będziemy źle wyglądać i się wkurzać, że te cholerne zioła nie chcą działać.

hair-834573_1920.jpg

Używałam farby chemicznej, czy mogę użyć ziół?

Tak.

O ile nie chcemy położyć czystego indygo na minutę temu rozjaśnione mocnym rozjaśniaczem do żółtego włosy, to możemy użyć na nie ziół. Nie stanowi to żadnego problemu i wcześniejsza chemiczna historia nie powinna mieć wpływu na wynik naszych eksperymentów- a przynajmniej nie zrobimy sobie krzywdy.

Traktowane chemicznie włosy są jednak często zniszczone, co oznacza, że ich struktura jest zaburzona. Aby upewnić się, że nasze włosy dobrze przyjmą zioła, warto zafundować im proteinową kurację.

Jeżeli nasze włosy są silnie spalone lub zniszczone, możemy oczekiwać, że kolor ziół będzie bardziej płaski i mniej wielowymiarowy, chociaż nie jest to zasada. Warto więc pamiętać, że jeżeli chcemy rozjaśnić włosy by kolor ziół był jaśniejszy, to nie należy rozjaśniać ich za mocno, a jedynie tak, by były w stanie złapać coś jaśniejszego. Jeżeli mamy pasmo włosów lub całe włosy, które średnio wyglądają i widocznie coś jest nie tak, dobrze jest się zaprzyjaźnić z cassią i innymi ziołami typowo odżywiającymi jak neem czy eclipta alba. W moim przypadku zastosowanie tych ziół na zniszczoną i spaloną część włosów pomogło dość dobrze zbliżyć ich kolor i jakość do reszty, która była w znacznie lepszym stanie.

Ja/moja ciocia/wujek/siostra/babcia/koleżanka/koleżanka koleżanki/pies użyła henny i później ją rozjaśniła i miała spalone/zielone/łaciate włosy! Henna jest zła!

Nie przeczę i nie mówię, że tak. Z mnogością specyfików obecnych na ryku trudno przewidzieć, co i kiedy zostało położone na włosy. Nie wszyscy producenci są też w pełni szczerzy w podawaniu składów na opakowaniu.

Nie jestem w stanie powiedzieć, co się stało, co było w mieszance i dlaczego tak a nie inaczej zareagowały włosy i nikt nie może powiedzieć o ile nie są znane wszystkie fakty. Dlatego tak ważne jest patrzenie na składy oraz używanie ziół od zaufanych sprzedawców.

A u mnie jest inaczej…

Każdy włos jest inny. Każde zioło jest inne. Każda z nas tak samo jak inaczej gotuje rosół, tak samo inaczej przygotowuje i nakłada pastę. Jest to zarówno piękno jak i duży minus używania ziół. Tak długo jak nie poznamy swoich włosów i nie znajdziemy idealnej dla siebie mieszanki i sposobu, tak długo możemy być nie w pełni zadowolone z efektów. Mimo to, że dziesięć osób przed nami robiło tak samo i im pasowało.

Możemy być jednak pewni, że kiedy już odkryjemy to, co jest dla nas najlepsze, to nie będziemy chcieli się z tym rozstać. Nie tylko dlatego, że będziemy mieli piękny kolor. Dlatego, że farbowanie ziołami jest tanie, daje ogromną ilość satysfakcji i pozwala na poznanie wielu rzeczy, o których wcześniej byśmy nawet nie pomyśleli, a także wzmocni nasze włosy i nie uczuli.

A w razie czego możemy wrócić. Możemy rozjaśnić hennę do blondu, o cassię nie musimy się martwić. TYLKO NA LITOŚĆ PROSZĘ ZE ZDECYDOWANIEM PODCHODZIĆ DO TEMATU INDYGO.

DZIĘKUJĘ

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Jak zioła reagują na chemię?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s