Tajemnicza henna- jak określić, co mamy w rękach?

Zdarza nam się czasami kupić COŚ. Coś dostaliśmy i opakowanie jest nie takie, a może firma jest jakaś podejrzana i nie wiadomo, jaka. A może mamy po prostu wątpliwości w stosunku do firmy, producenta i proszku, a zależy nam na tym, by nasze ziółko było naturalne.

Czym może grozić używanie zioła z domieszkami?

To zależy. Jeżeli używamy zioła z chemicznymi barwnikami, to po pierwsze możemy dostać uczulenia. W związku z tym jeżeli się już decydujemy na położenie takiego specyfiku na włosach, warto jest wykonać próbę uczuleniową i sprawdzić, czy wszystko z nami w porządku.

Po drugie należy zwrócić uwagę na to, jak nasz specyfik może reagować z rozjaśniaczem- niektóre barwniki będące solami metali reagują silnie egzotermicznie z rozjaśniaczami, paląc nasze włosy. Należy uważać i zorientować się, czy nasz barwnik ma potencjał to zrobić, lub przetestować samemu.

Co to za różnica?

Zasadniczo również zależy. Jeżeli farbujemy włosy aby ich nie zniszczyć, to o ile w hennie nie będzie nic utleniającego, a jedynie farbującego, to nie powinno być problemu z tym, że barwnik zniszczy nasze włosy. Jeżeli mamy uczulenia, to może być trochę gorzej, bo wtedy nie możemy być w 100% pewni, czy barwnik nas nie uczuli. W przypadku innych powodów, należy się zastanowić, czy chcemy zaszaleć, zaryzykować, spróbować tego chemicznego „czegoś” (henna z domieszkami syntetycznymi jest bardziej jak farba niż jak henna). Nie będę polecać henny o której wiem, że ma domieszki, ale jako chemik i osoba starająca się brać wszystko „na chłodno” i „na logikę” uważam, że jeżeli nam pasuje taka koloryzacja i jest to coś, czego szukamy i nie niszczy naszych włosów, to trudno jest wyciągnąć inny argument niż „to nie jest henna”- o ile proszek został przetestowany i nie robi złego.

Jak rozpoznać, czy henna jest czysta?

Jeżeli mamy już w rękach ziółko i nie do końca jesteśmy pewni, czy to jest to, co powinniśmy dostać, mamy kilka sposobów na to, aby stwierdzić, czy nasza henna jest samym ziołem:

  1. Kolor- czysta henna jest zielonożółta, indygo jest intensywnie zielone, a cassia ma kolor podobny do henny. Generalnie powiedziałabym, że należy się też zdać na własne wyczucie- czy to jest organiczny kolor? Czy jakbym nazrywała z pola trawy, to miałaby taki kolor?
  2. Zapach- zioła mają zapach różny, ale generalnie jest taki trawiasty. Henna pachnie najbardziej jak sianko, chociaż nie jest to często taki bardzo głęboko orzeźwiający zapach, pachnie po prostu sianem. Po rozrobieniu zapach jest bardziej błotny i ziemisty. Indygo pachnie zielonym groszkiem, a po rozrobieniu trochę śmierdzi zielonym groszkiem. Cassia pachnie trochę mniej świeżo od henny, po rozrobieniu ma mniej intensywny zapach.
  3. Jak miesza się z wodą- zioła tuż po rozmieszaniu najczęściej zaczynają formować nieco śliską pastę. Nawet, jeżeli nie są najlepszej jakości, sama henna nasiąka wodą. Barwnik w wodzie się rozpuszcza, co znaczy że część naszego proszku „zniknie”, bo się rozpuści.
  4. Test na papierze- Justyna pokazywała już, jak sprawdzić, jakie zioło mamy w rękach. Ten sam test sprawdzi się do sprawdzenia, czy mamy do czynienia z syntetycznym barwnikiem i jakiego rodzaju- bo do ziół mogą być dodawane składniki nadające kolor naszym włosom oraz samemu proszkowi.

IMG_20170718_161923.jpg

Na zdjęciu powyżej mamy przykład dwóch proszków, do których nie został dodany chemiczny barwnik- są to dwa proszki pierwsze od lewej po ukosie. Lekka poświata pomarańczowa wydzieliła się dopiero po jakimś czasie od nasiąknięcia, nie od razu.

Dwa kolejne proszki mają znacznie bardziej intensywny pomarańczowy kolor, który dodatkowo „szedł z wodą”, znaczy się po zmoczeniu proszku część z niego rozpuściło się i na ręczniku od razu powstał pomarańczowy kolor.

Proszek z intensywnym pomarańczowym kolorem znajdujący się na dole dodatkowo ma barwniki wpływające na jego kolor, widzimy, że na górze ciapniętego proszku jest on trochę „rozmazany” i zostawia po sobie zielony ślad.

Proszek ostatni jest trochę dziwny, też wygląda na zdjęciu, jakby miał jakąś dziwną żółtozieloną otoczkę, strzelałabym w barwnik proszku, który się dobrze rozpuszcza w wodzie, natomiast moje oczy nie wyłapały tego „na żywo”.

Barwnik chemiczny- czyli co?

Bez sprzętu laboratoryjnego trudno jest określić, jaki konkretnie barwnik został dodany. O ile nie wyślemy próbki do badań, nie możemy być tego pewni. Jak pisałam wyżej, możemy określić jego bezpieczeństwo poprzez próbę alergiczną, mieszanie lub rozjaśnianie kwasem, rozjaśniaczem z amoniakiem, wodą utlenioną. Warto wykonać takie testy na przykład na włosach ze szczotki, by wiedzieć jak nasze włosy na to wszystko zareagują.

Jeżeli chodzi o barwniki poprawiające kolor proszku, to nie powinny wpłynąć na końcowy efekt naszego farbowania, bo zmyją się z proszkiem, więc jest to nasze najmniejsze zmartwienie.

Mam hennę z domieszkami- jak jej użyć?

Jeżeli jesteśmy uparci i chcemy takie coś zużyć, to najpierw zastanowiłabym się- ile dodatku może być w tym proszku i jakie są zalecenia producenta? Po pierwsze w takich przypadkach zawsze należy się słuchać producenta i nie wymyślać swoich sposobów i ideologii-o ile z czystym ziółkiem nie będzie problemu i możemy się z nim bawić, łączyć i miksować, o tyle z czymś, co ma w sobie chemię należy się obchodzić delikatnie. Producent zazwyczaj wie, w jaki sposób najlepiej wykorzystać taką farbę i da nam wskazówki, abyśmy sobie nie zrobili krzywdy.

Jeżeli konkretnych informacji od producenta nie ma, zastanówmy się, czy mamy chemię z dodatkiem henny czy hennę z dodatkiem chemii. W pierwszym przypadku proszek po rozrobieniu od razu kładziemy na głowę i trzymamy bardzo krótko. Nie chcemy trzymać chemii zbyt długo na głowie, cholera wie, ile w tym jest ziółka, więc nie wiadomo, czy po odstaniu mikstura nadal będzie miała jakąkolwiek moc- a jak już się zdecydowaliśmy na wykorzystanie tej chemii, to niech się dzieje. Jeżeli mamy hennę z dodatkiem chemii, to raczej nie trzeba jej odstawiać, ale też nie trzeba się obawiać i można ją nieco dłużej przytrzymać na głowie.

Zaznaczam- nie uważam, że domieszkowane henny są dobre i polecam stosowanie czystych ziół ze sprawdzonych źródeł. Z nieco większym nakładem pracy, ale ten sam efekt, co z chemią da się osiągnąć wyłącznie z naturą. Jednocześnie jeżeli już mamy takie „coś” i zasadniczo nam nie szkodzi, to nie musimy od razu wyrzucać tego do kosza. Ważna jest przede wszystkim nasza świadomość tego, co mamy w rękach, jak może na nas zadziałać i świadome testowanie podejrzanego proszku w warunkach, w jakich może się znaleźć na naszych włosach, by mieć pewność, że nam nie zaszkodzi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s