O mnie

Z wykształcenia jestem… Po maturze! Natomiast studiuję nanotechnologię w Łodzi. Co ma trochę wspólnego z chemią, co może tłumaczyć, dlaczego tak niesamowicie kręci mnie poznawanie działania ziół, szczególnie tych na włosy.

Odkąd w maju 2016 spaliłam sobie włosy postanowiłam rozpocząć swoją przygodę z henną. NIE BYŁO ŁATWO! Na początku moje włosy były bardzo długim i grubym sianem. Tak po prostu. Nie chciały łapać henny, nie chciały nic. Ale je zmusiłam :3

Po pół roku nakładania „błota” na włosy bez większego zastanowienia zostałam zaproszona do grupy hennowej na Facebooku i się zaczęło. Z totalnie zielonej osoby powoli stawałam się wszystko i wszechwiedząca albo wszystkozarazbędziewiedząca. Ze swoją nowo nabytą wiedzą szturmowałam wszystkie posty tak długo, aż stwierdziłam, że zakumulowałam tyle wiedzy i powtórzyłam pewne formułki tyle razy, że można by to napisać.

No i piszę.

Cel jest taki, aby najpierw powierzchownie a później bardziej dogłębnie opisać różne zioła, które powszechnie (a później mniej powszechnie) kładziemy na włosy, oraz jak to robić, aby się nie zrazić. Zanim przejdziemy do bardziej konkretnych postów z przykładami podzielę się też swoją wiedzą na temat tego, jak odróżnić dobrą hennę od złej henny i dlaczego zła henna jest zła.

A w międzyczasie powstaną krótkie przepisy i poradniki na pewne proste „dania” które serwujemy naszym włosom w różnym celu.

Bo przygotowywanie ziół do położenia na włosy w pewnym momencie zaczyna nabierać zupełnie innego formatu. Już nie wsypujemy znudzeni ziela do miski i nie wkurzamy się na grudki, o nie. W pewnym momencie zaczyna nas to cieszyć i przygotowujemy błoto samodzielnie. A czasami to, co nam wychodzi wygląda i pachnie i wydaje się być bardziej czymś do zjedzenia niż do położenia na włosy. Bo ostatecznie wiele rzeczy z naszej kuchni można położyć na włosy…

Dlatego zapraszam po przepisy na ziołowe przysmaki dla włosów, aby stały się piękne, błyszczące i kolorowe i mięciutkie jak kocia sierść.

Smacznego 🙂